Konrad Wallenrod - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Akcja Konrada Wallenroda toczy się w XIV wieku w krzyżackim zamku w Marienburgu (Malborku). Historie dotyczące wszelkich zdarzeń mających miejsce na Litwie oraz wydarzeń związanych z walkami prowadzonymi przez Alfa w innych krajach, są w poemacie przywołane na zasadzie retrospektywnych fragmentów wspomnień, wplecionych w rozmyślania, rozmowy, pieśni, których przestrzenią „dziania się” jest Malbork. Dzieje głównego bohatera przedstawione są we Wstępie i w sześciu niejednorodnych częściach, z których klika mieści w sobie także inne gatunki literackie, takie jak ballada, hymn, pieśń czy opowieść. Części wraz ze Wstępem poprzedzone zostały odautorską przedmową, a utwór kończą objaśnienia pochodzące także od Mickiewicza.

Przedmowa

Aby czytelnik niezaznajomiony z historią średniowiecznej Europy Środkowo-Wschodniej mógł w pełni odczytać znaczenie Konrada Wallenroda, Mickiewicz umieścił w Przedmowie krótki opis kontaktów litewsko-krzyżackich.

Pisze Mickiewicz, że Litwa tego czasu to kraj zróżnicowany etnicznie, zamieszkały nie tylko przez rodowitych Litwinów, ale także Prusów oraz Lettów. Nieznany właściwie Europie, dopiero w XIII wieku zmuszony ciągłymi najazdami krajów sąsiednich zaczął odgrywać poważną rolę w polityce wojennej, a nawet jak przedstawia to Mickiewicz stał się poważnym zagrożeniem dla okolicznych państw. To, że ten słaby i tak długo obcym hołdujący kraj okazał się nagle tak silnym, by nie tylko odeprzeć ataki Zakonu Krzyżackiego, ale także łupić Polskę i rozszerzać swoje wojenne działania aż do brzegów Wołgi i Półwyspu Krymskiego, jest niewyjaśnioną zagadką historii.

Najświetniejszym okresem historii Litwy jest czas panowania Olgierda i Witolda, których władza sięgała od Morza Bałtyckiego aż po Morze Czarne. Jednakże zbyt gwałtowny rozwój terytorialny, spowodował, że naród litewski nie zdołał wyrobić w sobie wewnętrznej siły, która by różnorodne jego części spajała i ożywiała. Ponieważ w tym czasie historycznym Litwa związała się kontaktami politycznymi z Polską, która była już wówczas krajem chrześcijańskim, stojącym w hierarchii cywilizacyjnej wyżej niż Litwa, powoli zaczęła Polska zdobywać przewagę nad silnym, ale pogańskim narodem. Przewaga ta miała przede wszystkim charakter kulturowy – jak zauważa Mickiewicz –
Jagiellonowie i możniejsi ich wasale stali się Polakami; wielu książąt litewskich na Rusi przyjęło religią, język i narodowość ruską. Tym sposobem Wielkie Księstwo Litewskie przestało być litewskie (...).


Obce wpływy kulturowe spowodowały, że dawne rozległe granice Litwy stały się rzeczywistymi granicami ludności litewskiej, a język litewski został wyparty z języka elit i pozostał tylko sposobem porozumiewania się najniższych warstw społecznych. Mickiewicz przedstawia tu Litwę jako kraj, który utonął w ogromie swoich zdobyczy wojennych, którego ranga została zmniejszona i który z pozycji kraju podbijającego, stał się krajem kulturalnie, historycznie i gospodarczo zdominowanym.

Autor podkreśla w Przedmowie, że czas przedstawianych wydarzeń nie jest oczywiście czasem mu współczesnym:
już kilka wieków zakrywa wspomniane tu wydarzenia: zeszły ze sceny życia politycznego i Litwa, i najsroższy jej nieprzyjaciel Zakon Krzyżacki (...).


Autor zauważa, że fakt przeminięcia tych wydarzeń jest sytuacją bardzo dogodną dla twórcy – może on odtwarzać tę rzeczywistość, a nie jest uwikłany w żadne współczesne komplikacje typowe dla czasów historycznie współczesnych. Nie stoją mu na przeszkodzie interesy danego państwa, nie towarzyszą jego twórczości emocje właściwe przeżywaniu teraźniejszości, nie kierują nim względy związane z pewną modą czytelniczą, z politycznymi sympatiami odbiorców. W swym analizowaniu i odtwarzaniu wypadków zamierzchłych jest więc rzetelny i obiektywny, a historycznie dawne czasy są najlepszym przedmiotem poezji. Na taką zależność zwraca też uwagę Schiller, którego słowa są przez Mickiewicza przywołane na zakończenie owej przedmowy:
Co ma ożyć w pieśni, zaginąć powinno w rzeczywistości.


WSTĘP

Wstęp do utworu jest poetyckim opisem Niemna jako symbolicznej granicy dwóch politycznie, kulturowo i obyczajowo odrębnych światów. Rzeka jest tą granicą, do której w swych krwawych podbojach doszedł Zakon Krzyżacki, od stu lat nawracający północnych pogan. W poetyckiej wizji Niemen rozdziela nieprzyjaciół – Litwę, która ukazana jest jako ogromna leśne królestwo pogańskich bogów i Zakon Krzyżacki, którego najważniejszym symbolem jest oczywiście krzyż, którego ramiona zdają się być groźnie wyciągnięte w naprzeciwległy pogański kraj.

Poeta ukazuje te dwa światy na zasadzie kontrastu – oto z jednej strony Niemna zobaczyć można tłumy litewskich młodzieńców odzianych w zwierzęce skóry, których bronią są łuki zakończone grotami. Po drugiej stronie rzeki natomiast Niemiec na koniu nieruchomy stoi, a jego atrybutami są zbroja, Nabija strzelbę i liczy różaniec. Jeden Niemiec i tłum litewskiej młodzieży to straż brzegów Niemna. Rzeka stanowi nieprzekraczalną granicę między tymi dwoma ludami, jest znakiem wzajemnej niezgody i podziału. Tylko przyroda nie bierze udziału w tym sporze szczególnej wagi, tylko ona pozostaje obojętna na te sztuczne podziały i tylko „gałązka litewskiego chmielu” pokonuje zakazaną przestrzeń, tylko słowiki litewskie wiodą nadal swe śpiewne spory ze słowikami krzyżackimi. Ludzie natomiast żyją we wzajemnej nienawiści, choć łączyła ich kiedyś ogromna zażyłość i braterstwo.

Podmiot liryczny zwraca się do Niemna – wyrokuje mu, że już niedługo wojna zniszczy otaczającą go przyrodę, wojenny huk wypłoszy ptactwo. Tylko serca dwojga kochanków pochodzących z dwóch nienawistnych sobie państw – złączą się znowu, ale... tylko w pieśni wajdeloty.

Część I - OBIÓR

Pierwsza część utworu opowiada o wyborze mistrza Zakonu Krzyżackiego. Jest to dla narodu dzień bardzo uroczysty, dzwonią dzwony, słychać huk tryumfalnych armat, uderza się w bębny. Krzyżaccy komturowie gromadzą się w kapitule, by z pomocą Ducha Świętego dokonać wyboru Mistrza. Insygniami wielkiego mistrza mają być wedle tradycji krzyżackiej wielki krzyż na piersi oraz wielki miecz. Kandydatów jest kilku, ale wśród nich najbardziej cenionym zdaje się być Konrad Wallenrod – cudzoziemiec, który podczas walk zyskał sobie ogromną sławę.

Podmiot mówiący przedstawia charakterystykę Wallenroda dokonaną przez obradujących komturów. Ogranicza się ona do wyłożenia pewnych cech zewnętrznych, opisania zachowań bohatera. Nie tylko odwaga i męstwo, którymi wykazał się podczas walk, są jego zaletami, ponadto zdobią go wielkie chrześcijańskie cnoty: ubóstwo, skromność i pogada świata. Właściwie niewiele wiadomo o nim, poza zewnętrznie widocznymi cechami. Pewne jest tylko to, że bohater spędził młodość w klasztorze, stroni od dworskich rozrywek, gardzi pochwałami. Nie wiadomo, czy jego duma i samotność są wrodzonymi cechami osobowości, czy też skutkiem bolesnych przeżyć. Mimo stosunkowo młodego wieku ma siwe włosy, a na twarzy wymalowane cierpienie. Choć zewnętrznie nieczuły, słowa: ojczyzna, powinność, kochanka budzą w nim szereg gwałtownych emocji. Wzruszenie wywołuje też każda wzmianka o Litwie i wyprawach krzyżowych. Konrad traci wówczas wesołość, zamyka się w sobie i pogrąża w nieznanych nikomu rozmyślaniach. Ma tylko jednego przyjaciela – starego mnicha zwanego Halbanem. Tylko on jest powiernikiem tajemnic komtura.

Wadą Konrada jest w opinii komturów skłonność do picia alkoholu. Pod wpływem trunku staje się zupełnie inną osobą. Surowość zachowania ustępuje miejsca gwałtownym namiętnościom, które rozpalają policzki, budzą w oczach złowrogie błyskawice i wywołują szloch. Wtedy zaczyna on nucić pieśni, których słów nie rozumieją jego niemieccy bracia, ale sam charakter melodii – smutek i melancholia z niej płynące, potrafią wstrząsnąć sercami słuchaczy. Wydaje się, że śpiewa o jakichś, nikomu nieznanych, minionych czasach i nigdy jego pieśni nie mają w sobie ani radości, ani nadziei. Często zdarza się także, że Konrad wpada ze znanych tylko sobie powodów w wielkie uniesienie, i wówczas wzburzony i gniewny wykrzykuje bezbożne wyrazy, grozi komuś, krzyczy na wojska. Jedyną osobą, która potrafiła opanować to wzburzenie był Halban. Uspokajanie Konrada chłodnym wzrokiem mnicha przyrównuje narrator do uspokajania przez dozorcę rozwścieczonych lwów na igrzysku.

Część II

Część drugą rozpoczyna hymn błagalny do Ducha Świętego i Chrystusa, którym zebrani w kaplicy urzędnicy, kapłani, mnisi i rycerze modlą się o pomoc w wyborze wielkiego mistrza zakonu. Po modlitwie zebrani udają się na spoczynek, natomiast Arcykomtur podczas nocnego spaceru wkoło jeziora zasięga rady Halbana i innych ważnych braci. Nad ranem dochodzi ich głos pustelnicy płynący z wieży, której historię przedstawia narrator. Dziesięć lat temu, z nieznanych mieszkańcom powodów (być może w ramach pokuty czy też z Bożego nakazu) pewna nieznana kobieta poprosiła o zamurowanie jej w wieży. Nikt nigdy nie widział jej w zakratowanym okienku. Wiedziano tylko, że nadal żyje, gdyż niekiedy dochodzą z wieży słowa pobożnych pieśni. Słowa, które słyszy Arcykomtur i pozostali rycerze to:
Tyś Konrad, przebóg! Spełnione wyroki, Ty masz być mistrzem, abyś ich zabijał.


Halban interpretuje usłyszane proroctwo pustelnicy jako przejaw działania niebios, jako wskazówkę Bożą, by Mistrzem Zakonu wybrać Konrada Wallenroda. Rycerze zgadzają się i pełni radości i tryumfu z dokonanego wyboru, odchodzą. Halban rzuca im spojrzenie pełne wzgardy i patrząc na wieżę nuci pieśń miłosną.

Owa sześciozwrotkowa pieśń opowiada o miłości Litwinki do cudzoziemca. Uczucie dziewczyny i ona sama zostają przyrównane do aktu scalania dwóch rzek – Wiliji i Niemna. I rzeka i dziewczyna są nieskazitelnie czyste, obie przebywają w otoczeniu kwiatów. Jednakże rzeka odnajdzie wreszcie swojego „oblubieńca” – Niemen, który porwie ją gwałtownie w swój nurt i razem zginą w morzu. Litwinka natomiast utonie w zapomnienia fali, ale smutniejsza, ale sama jedna, będzie samotnie płakać w pustelniczej wieży.

Część III

Część trzecia rozpoczyna się opisem nadziei, które wiążą rycerze z nowo obranym Mistrzem. Ufają, że jego wcześniejsze zasługi w bitwach, zapał i „groźne oblicze” są gwarantem niedalekich zwycięstw nad pogańskimi narodami. Oczami wyobraźni widzą już znak krzyża nad murami Wilna, w myślach straszą swojego największego wroga – Litwę przyszłymi zwycięstwami, które będą zasługą ich wielkiego władcy. Jednakże okazuje się, że wszelkie tego typu wizje były snute na próżno. Od wyboru Konrada na wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego mija już rok, a on sam nie kwapi się wcale do walki. Zamiast tego stary porządek wywraca opacznie, nakazując braciom dopełnienia złożonych ślubów zakonnych – modlitw, wyrzeczeń, postów oraz umiłowania cnót, w tym cnoty pokoju. Zakazuje ziemskich uciech i wygód, a wszelkie wykroczenia karze bardzo surowo – przez zamknięcie w lochach, wygnanie, a nawet śmierć.

Niezrozumienie zachowania Wielkiego Mistrza wśród rycerzy Zakonu potęguje ogólna sytuacja polityczna w kontaktach z Litwą. Litwini niemal co noc podpalają okoliczne wsie krzyżackie, łupiąc i porywając zamieszkałą tam ludność. Za natychmiastowym rozpoczęciem wojny z Litwą przemawiają też sprzyjające ku temu warunki – jest to najlepszy czas na wojnę, gdyż kraj jest osłabiony wewnętrzną niezgodą i obcymi najazdami. Ponadto do Zakonu przyjechał książę litewski – Witold, który skłócony z Jagiełłą szuka wsparcia i opieki Krzyżaków.

Bracia zauważyli, że Konrad każdego wieczora wymyka się z zamku i przez całą noc prowadzi pod wieżą tajemnicze rozmowy z pustelnicą.

Główny tok akcji zostaje przerwany przytoczeniem pieśni zatytułowanej Pieśń z wieży. Pustelnica w siedmiostrofowej pieśni opowiada historię swojej miłości. W pierwszej zwrotce, by zobrazować wielkość swojej rozpaczy i ogrom wylanych w cierpieniu i goryczy łez, zastanawia się, czy to łzy płynące z jej oczu od paru długich lat są przyczyną zardzewienia kraty okienka. Twierdzi, że każda jej łza przecieka głazy. W drugiej zwrotce mówi o tym, ze jej rozpacz i tęsknota nie są podsycane przez żadne zdarzenia ani żadnych ludzi, a mimo to miłość i ból trwale w niej istnieją.

W kolejnym fragmencie wspomina spokojne, pełne bezpieczeństwa i beztroski dni, które spędziła w domu rodzinnym, zanim poznała młodzieńca. Wyrzuca mu niemal:
Piękny młodzieńcze! Na coś mi powiedział, że jest inne szczęście? To, o czym w Litwie nikt pierwej nie wiedział?.
Relacjonuje opowieści kochanka dotyczące Boga, aniołów, wiary, modlitwy. Z ostatniej zwrotki czytelnik dowiaduje się, że kochankiem Litwinki był rycerz Zakonu Krzyżackiego (Krzyż na twych piersiach oczy me weselił). Dziewczyna nie wyjaśnia jednak, co było przyczyną rozstania z ukochanym, kończy swą pieśń słowami:

Nic nie żałuję, choć gorzkie łzy leję,
Boś wszystko odjął, zostawił nadzieję.


Echo ostatnich słów pieśni budzi śpiącego Konrada. Czytelnik staje się świadkiem intymnej rozmowy kochanków. Konrad odpowiada dziewczynie, że pamięta jej szczęśliwe życie, które wiodła w rodzinnym domu, że wie, że on jest przyczyną jej łez i bólu. Nakazuje jej, by swoim śpiewem i przeklinała go, by ta łza, „co głazy przecieka”, spadła mu na czoło i paliła wyrzutem. „Głos z wieży” (takim określeniem nazywa się w dialogu kochankę) przeprasza za swoją pieśń, twierdzi, że tęsknota i długie oczekiwanie na przyjście kochanka mimowolnie spowodowały taką a nie inną treść piosenki. Kobieta twierdzi, że nie ma prawa narzekać na obecną sytuację, bo to, co razem przeżyli, było jej największym szczęściem i choć trwało tak krótko, na nic nie zamieniłaby tej chwili.

Konrad uważa, że lepiej dla niej byłoby zostać w klasztorze, niż tu, obok niego, ale „w krainie kłamstwa i rozboju”. Litwinka odpowiada jednak, że nie mogła oddać całej duszy Bogu, póki darzy kogokolwiek miłością ziemską, a poza tym ogromna tęsknota zmusiła ją, by zamknąć się w wieży, która znajduje się niedaleko ukochanego. Ich sytuację pojmuje jako niewyobrażalne szczęście – nie liczyła na to, by mogli ze sobą rozmawiać i wspólnie płakać.

Konrad natomiast przedstawia w niezwykle szczegółowy sposób swoją skomplikowaną sytuację wewnętrzną. Opowiada o tym jak poświęcił miłość do Litwinki na rzecz „krwawego przedsięwzięcia”, jak ogromnym było dla niego owo wyrzeczenie, w którym musiał dla wyższych celów poświęcić osobiste szczęście z ukochaną kobietą. I teraz, gdy zbliża się wreszcie czas wypełnienia życiowej misji, którą stanowi zemsta na nieprzyjacielu, mówi do kochanki:
ty mi przyszłaś wydzierać zwycięstwo.
Bo znów żadne inne sprawy poza nią, ich miłością, nie mają dla niego znaczenia, bo znowu sens jego życia zamknął się w miłości do niej.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Konrad Wallenrod - streszczenie „w pigułce”
2  Geneza utworu
3  Wallenrodyzm - definicja pojęcia



Komentarze: Konrad Wallenrod - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2018-08-20 21:31:14

Uwazam ze dobrze ze sa takie streszczenia gdyz tresc ksiazki jest trudna i niektorzy nie potrafieja zrozumiec.


2018-08-20 20:57:43

Dzięki!Na podstawie Twojego streszczenia udało mi się ułożyć plan wydarzeń.Wszędzie szukałam materiałów, które mogłyby mi w tym pomóc, bo po przeczytaniu lektury jakoś nie bardzo wiedziałam co do czego.Jeszcze raz serdeczne dzięki!!!


2018-08-19 22:11:38

książki nie czytałam ale streszczenie jest całkiem całkiem:)


2018-08-19 20:42:36

uwazam ze jest swietne. ale tak poza tym kazdy dzial literatury jest swietnie opisany kazda lektura dobrze streszczona , perfekcyjnie. jest napisane to co zauwaza moia profesorka z polskiego super ;)


2018-08-19 19:31:18

Wydaje mi się, że jest to bardzo przystępnie napisane. Książki nie przeczytałam więc oceniać nie mogę ale dzięki streszczeniu wiem o co chodzi i mogę napisać to co chciałam napisać jeśli mi się to uda to z góry dzięki tym kto to pisali:))):Pozdro:)!!




Streszczenia książek
Tagi: